piątek, 29 listopada 2013

Rozdział V

  - Nie wierzę własnym oczom - wyszeptał Elijah.
  - Ja też - powiedział Klaus - Serena wygląda na nieuczesaną.
  - Na żarty ci się zebrało? - spytała zirytowana szkarłatnooka.
  - Ależ skądże. Na serio, wyglądasz jakbyś dopiero wstała z łóżka.
  - Po co te kłótnie. Wejdźcie do środka - zaproponował Elijah.
  Serena uniosła wyniośle głowę i z postanowiła z godnością spełnić prośbę starszego Mikaelsona. Efekt byłby niezły, gdyby nie potknęła się przy tym. Klaus i Luna dusili się ze śmiechu.
  - Co was tak bawi? - warknęła Serena. W tym momencie Elijah podał jej rękę. Śmiech Luny natychmiast ucichł. Serena natomiast chwyciła dłoń wampira i wstała.
  - Dz... dzięki.
  - Do usług.
  Luna zmrużyła oczy i zacisnęła pięści.
  "Może też się przewrócę i wtedy zwróci na mnie uwagę? W ogóle jak ona to zrobiła? Od kiedy wampiry się przewracają? Czyżby Rena była dziś jakaś nerwowa?" - zastanawiała się.

                                                                         ***

  - Wtedy przybyła jakaś wampirzyca i mnie uratowała...
  - Mhm...
  - ...zdążyłam uciec dzięki jej pomocy...
  - Mhm...
  - ...i zamknęłam się w domu. Mogłam zginąć!
  - Mhm...
  - Damon, czy ty mnie w ogóle słuchasz? - zapytała Elena.
  - Mhm...
  - Jestem w ciąży z Mattem!
  - Mhm... Zaraz, co?!
  - Nic, nic. W ogóle mnie nie słuchasz.
  - Jesteś w ciąży?
  - Nie, idioto, sprawdzałam czy mnie słuchasz.
  - Że czego słucham?
  - Ech... Z tobą nie idzie się dogadać.
  - Gdzie idzie?
  Elena spojrzała badawczo na Salvatora.
  "On wydaje się jakiś nieobecny. Może jest idiotą, ale to już przekracza wszelkie granice."
  Wtedy do pokoju wkroczył Stefan.
  - Stefan! Może ty mnie wysłuchasz!
  Była zmuszona opowiedzieć tę historię jeszcze raz. Gdy skończyła, spytała:
  - Ale czemu Klaus zamiast własnoręcznie mnie złapać, wysyła jakąś zdzirę?
  - Zdzirę? - ożywił się w końcu Damon - Chętnie poznałbym jakąś bliżej. Ostatnio nie miałem żadnych rozrywek.
  Zignorowano go.
  - Dlatego, bo nie może tego zrobić sam - odpowiedział Stefan.
  - Czemu nie może? - zdziwiła się Elena.
  - Bonnie ci nie mówiła? Rzuciła na ciebie anty-Klausowe zaklęcie. Teraz nie może ci nic zrobić.
  - On nie. Ale ta wampirzyca tak.

                                                                     ***

  - Smacznego - powiedział Klaus z ironicznym uśmieszkiem na twarzy.
  - Tak, tak, nie musisz odstawiać szopki w stylu: "Cieszę się, że was widzę" - syknęła Serena.
  - Nie mogę się cieszyć? W końcu jest tak, jak za dawnych lat.
  - Gdyby nie wasze odejście, byłoby tak codziennie, a ja byłabym milej nastawiona do pieprzonej rodzinki Pierwotnych.
  - Rena, udawaj chociaż, że jest ci miło - Luna przewróciła oczami.
  - Nie jest mi miło! I! Nie! Mów! Na! Mnie! RENA!
  - No cóż, jeśli ci się nie podoba, to wiesz, gdzie są drzwi - rzekł Klaus.
  - Wsadź se te drzwi w...
  - Dość! Wasze sprzeczki zaczynają działać mi na nerwy! - przerwał Elijah. Luna poparła jego słowa stanowczym skinieniem głowy.
  Zapanowała niezręczna cisza. W tle słychać było tylko tykanie zegara.
  - Właśnie! - krzyknęła nagle Luna - Nie powiedziałeś mi, czemu miałam złapać Gilbertównę.
  - To była część planu - powiedział Klaus.
  - Który spieprzyła Rena - stwierdziła Luna - Serena - poprawiła się, widząc minę przyjaciółki.
  - Tak, to nie ulega wątpliwości. Jednak to nie jedyna okazja.
  - Po co ci to wszystko? - zainteresował się starszy Mikaelson.
  - Najpierw zamierzam przedstawić Luniaczkowi braci Salvatorów. Potem zobaczysz.
  - Znowu te hybrydy?
  - Po części. Jednak tu chodzi o coś znacznie więcej...
______________________________
Tak, wiem, ta notka też jest strasznie krótka, jednak nadrobię to w kolejnej. Następna będzie o wiele bardziej zadowalająca. Tymczasem mam filmik dla wielbicieli Stefana.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=96jwAMGhSrM

1 komentarz:

  1. Super blog, czekam na ciąg dalszy :) Zapraszam na mój blog :)

    OdpowiedzUsuń